Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty

17 lutego 2012

Wietnam: Hał du ju du, łat du u łon?


Hał du ju du, łat du u łon? - tak zwykle zapisuja to zdanie zaczynajacy uczyc sie angielskiego.
Z jezykiem wietnamskim jest bardzo podobnie.

Jeszcze sto lat temu do jego zapisu uzywano pisma chinskiego, ktory pozwala poprawnie zapisywac jezyki toniczne, oparte na dzwiekach, a nie na literach. Zapis ma jedna wade - trzeba zapamietac min. 5 tys znakow (jednoznacznie identyfikujacych prawidłową wymowę), by jaki tako poslugiwac sie pismem.

Jezuiccy misjonarze nie mieli na to czasu ani ochoty, by uczyc sie glosek. Wpadli wiec (Foster) na to, by lacinskimi literami zapisywac dzwieki, a obwiednie (nabrzmiewanie, wybrzmiewanie, gardłowość dzwieku) zapisac kilkoma roznymi apostrofami nad i pod akcentowanymi literami. Sa wiec gloski nabrzmiewajace, wybrzmiewajace, gardlowe, falujace. To troche tak, jak nasze "a" i "ą", albo "ż" i "drz", "s" i "sz".

I teraz juz byle misjonarz mogl Wietnamczykow nawracac, "czytajac", a raczej recytujac Biblie z zapisu fonetycznego, po wietnamsku :) 
I to nawet nie znajac wietnamskiego, tak jak my potrafimy nie znajac angielskiego "powiedziec" np. "aj łona kuki" albo "łan dala plis".

System byl na tyle prosty, ze przyjal sie u francuskich kolonizatorow w administracji, a po rewolucji jako urzedowy zapis panstwowy. Dzieki temu tez zlikwidowano analfabetyzm, zaden rolnik nie musial juz kuc 5 tys glosek, a dwadziescia kilka liter.

Majac wiec jakie takie pojecie o apostrofach, mozna samodzielnie i poprawnie czytac po wietnamsku, a nawet po chinsku..

13 lutego 2012

Wietnam: kilka praktycznych info w skrócie

Z rzeczy praktycznych:
    
    Widok z wejścia czterogwiazdkowego hotelu, Hanoi.
    
  1. Bankomaty ATM wyplacaja lokalna walute, ale Krajowcy chetnie wezma dolary, bo te nie podlegaja inflacji 30% rocznie. Reszte zwykle wydadza w dolarach, lub w swoich drobniejsze 1$ =20 tys. DON = 1 piwo ;) , ceny sa wszedzie prawie takie same, Wietnamczycy nie sciemniaja i nie kroja niekumatych turystow na byle puszce Coli, jak Chinczycy ;/ Ale przez to i targowanie sie praktycznie nie istnieje.
  2. Jezyk jest toniczny (wymowa i akcent ma znaczenie dla tresci), ale zapis alfabetem łacińskim, nie chińskim! Skutek: łatwość nauki języka, zapis prostszy niż np. japoński, ale literki mają kilka rodzajów "przecinków" - akcentów wymowy nad głową ;) Pozostałość po misjonarzach, którym nie chciało sie przekładać Biblii na chiński..
  3. 
    ..no i co z tego że kury? Nie lubisz drobiu? :)
    
  4. System handlu - jak w Indiach i Polsce w 1998r. - "garażowo-łóżkowy". Brak Marketow.
  5. Porozumiewanie się - ludzie z obsługi bezpośredniej znają angielski na poziomie naszego gimnazjum, "uliczni" kumają podstawowe rzeczowniki i czasowniki. I liczebniki :) Czyli jak  w Japonii. Większość za to zna tez francuski.
  6. Alkohol: wietnamskiej wodki (jak chinskiej i japonskiej) pic sie nie da, choc tania, jest za to kilka rodzajow piwa, w puszkach 0,3l, cena 20 tys lub 1$. Jesli ktos wola wiecej, i nie jest to kelner, to Cie wkreca.
  7. gniazdka elektryczne:  są dosłownie "w cały świat" - typu europejskiego, angielskiego i amerykanskiego/japonskiego. W praktyce polska wtyczka z cienkimi bolcami (nie "żelazkowa") pasuje w każde z tych 3 gniazdek :P
  8. telefon: Minuta rozmowy z komórki do Polski to 7-8 zł. Taniej i prościej kupić na miejscu karte (sa na kazdym kroku, kilka sieci) za 10$ - wystarczy do Polski! Zwlaszcza jesli masz T-Mobile, bo tylko ta firma nie raczyla podpisac umowy roomingowej i telefony z T-mobile ordynarnie nie dzialaja.

20 czerwca 2007

Grecki kontrakt: PERIMENETE', TI ELLINIKA MILIATE'!

Niech pan poczeka, poudaje Greka :D... Jezyk grecki jest bardzo latwy. Wbrew pozorom. Pozory sa mylace, byc moze kazdemu sie wydaje ze przez te pokrecone literki (alfabet GRECKI [Grecja, Rosja, Sredniowieczna lacina], nie LACINSKI - jakim posluguje sie obecnie wiekszosc Europy) W koncu, jak by nie patrzec, w duzym uproszczeniu, poslugujemy sie wspolczesnie zmodyfikowana greką! [dimotikI] :) Ktora jest "popularna" wersja greki klasycznej, literackiej [katharEvoussa], w ktorej strofy skladal Homer i inni Wielcy... Ciekawostka - w strofach Homera (nie amerykanskiego piwosza Homera Simpsona, tylko antycznego artysty), od rymu w wierszu wazniejsza jest strofa akcentowa, nie RYM, jak u nas (czyli cos w rodzaju MELODII, dzieki ktorej da sie spiewac melodyjnie utwór calkiem NIERYMOWANY!)! Ciekawostka druga - to to, ze w Grecji praktycznie od zawsze istnialy DWA jezyki: literacki i ludowy. Roznily sie prawie tak, jak dla nas np. czeski i słowacki! (my, Polacy, rozumiemy oba, tak jak Grecy swoje, ale musimy przez chwile przestawic percepcje i słownictwo) Jesli ktos uczyl sie w Liceum łaciny, ten zauwazyl, ze wiele wyrazow greckich, ba, wrecz angielskich albo niemieckich jest podobnych do laciny... Ale dlaczego? Bo rozpelzajaca sie po Koloniach Rzymu Cezarów ["Alexander", "300"] admnistracja Imperium Romanum wprowadzila jako jezyk urzedowy łacinę na obszarze większym niż nawet dzisiejsza Unia Europejska. Na kilkaset lat. Po dwoch tysiacach lat regionalne wplywy historyczne i kulturowe doprowadzily w koncu do lokalnych zmian w jezyku, fonetycznych i gramatycznych, i tak "powstaly" wspolczesne jezyki: angielski, niemiecki, francuski, włoski, hiszpański, portugalski, jezyk wysp Dodekanozu [Simi, Rodos, cypr] wreszcie (tu az 500 lat wpływów arabskich!). Powiesz- to są inne języki? Ale wystarczy spojrzec chocby na pierwszy z brzegu wyraz: NOC - naht (niem.), night (ang.), noun (fr.), nihta (gr.), [?..] (lat.) W kazdym z jezykow nazwa ta BRZMI bardzo podobnie - czyzby przypadek, albo zbieg okolicznosci? (gorzej jest z poprawnym zapisem :) Nie - wszystkie modyfikacjie pochodza od JEDNEGo jezyja- greckiego. Przykladow mozna by przytoczyc stado, ale kto ciekawy, ten sam je potropi - GOOGLE Twoim przyjacielem :) k Jeszcze jedną interesujacą ciekawostka jest to, ze j. grecki, jako jeden ze starszych jezykow, jest jezykiem czesciowo intonacyjnym ( tak jak jezyki Wschodu: japonski, chinski, koreanski) - czyli gdzie ten sam wyraz, inaczej zaakcentowany, znaczy kompletnie co innego! np. Stawros (imie), ale Stawros - nazwa miasta :) Ale niema sie co martwic - w j. polskim wyraz ZAMEK ma az cztery znaczenia, nie rozroznialne akcentem, a jedynie kontekstem zdania!! (Albo np. potoczny arabski, gdzie samoglosek nie pisze się WOGÓLE, są w tekscie domyślne i trzeba po prostu wiedziec gdzie występują w danym wyrazie! Albo w polskim, piszemy "szła", zamiast "ona szła" - bardzo trudne dla nie-Polaków!) Dlatego twierdze, ze j. grecki jest latwy do nauki. Tak jak angielski ("she goes"). Jest gramatycznie bardzo regularny, prosty skladniowo i mozna w nim tworzyc skomplikowane znaczenia za pomoca kilku prostych wyrazow: np. machieropiruni - sztucce, a dokladnie "machieri"-noz, i "piruni"-widelec = po polsku sie tak latwo nie da, noz to noz, widelec to widelec, sztucce to sztucce :) (albo jak w angielskim, np. tin opener) jesli znasz angielski (gramatyka, leksyka) i kumasz nieco łacinę, a przy okazji wbijali Tobie do glowy w szkole rosyjski (uzywane w liturgii prawoslawnej literki grekokatolickie, ktore przetrwaly do dzis w pismie potocznym! :D), to j. grecki Sam Tobie do glowy wlezie, ani sie nie spostrzezesz! :) Jeszzce fajniejsze w tlumaczeniu sa idiomy - nie dosc ze maja melodie zdania, ze sie rymuja w dimotiki, to maja melodie w katharevoUsa! np. "KalinichtA, [pocalujcie wszystkich] tin nihtQ!" (dosl., dobranoc, pocalujcie wszystkich tam gdzie slonce nie dochodzi (IDIOM;dobranoc, pchly na noc, pocalujCiE wszystkich w dupCIE)! Ja, po trzech tygodniach pracy w hotelu, jestem w stanie biernie zrozumiec ponad polowe rozmowy dwoch osob, a takze samodzielnie ulozyc (nie przez wyuczone zwroty ze slowniczka) i powiedziec kilkuwyrazowe proste zdania po grecku. Co prawda jest to jeszcze nieco polamana Greka, z elementami gramatyki, ale dla Grekow zrozumiala w pelni. A przed turystami moge sobie spokojnie poudawac Greka :) Tym bardziej, ze z fryzury i karnacji podobny jestem nieco do Greka z Tracji, a nawet lapie sie ostatnio na tym, ze ze z racji stanowiska, tlumaczac np. zadania do zrobienia Belgowi {lifeguard, ktory nie zaposiada kąpielówek!), najpierw mysle: Borite [pozbierac] plastikho kutalaki, kalamaki, potiriaki kie paralia, se katharizi tasaki kie filia jiro piscina , a pozniej mysle i szukam jak to powiedziec po angielsku ((pick up plastic spoons, slomki [!] and cups on the beach, next clear [popielniczki] and pick up leafs around swimming-pool) - komus, kto mowi glownie po francusku :D I czasem brakuje mi slow po angielsku, ktore znam po grecku. :) Wiec wracam poudawac Greka! :D Co proste jest, CND.